Marcin Budziński odejdzie z Cracovii? Klub nie spełni nierealnych żądań agenta

Marcin Budziński foto: Tomasz Jastrzębowski/Foto Olimpik / newspix.pl
3ce5e388-0f7e-465e-8f06-d477b0ee4216 0

Marcin Budziński rozgrywa dobry sezon, ale wkrótce może odejść z Cracovii. Kontrakt pomocnika z Pasami wygasa.

Marcin Budziński rozgrywa bardzo dobry sezon, ale wkrótce może odejść z Cracovii. Kontrakt pomocnika z zespołem Pasów wygasa 30 czerwca, a negocjacje na temat jego przedłużenia utknęły w martwym punkcie. Janusz Filipiak, prezes krakowskiego klubu, twierdzi, że z powodu wymagań menedżera piłkarza, które są dla niego nie do zaakceptowania. - Bardzo chcemy, żeby Budziński grał u nas w przyszłym sezonie. Jesteśmy gotowi dać mu premię za odnowienie umowy, ale warunki, które zaproponował jego agent, są szokujące i zaporowe. Ja, niestety, nie mogę się na nie zgodzić - przyznaje.

Porozumienia nie udało się na razie osiągnąć ani w kwestii wysokości pensji piłkarza, ani jednorazowej premii za podpis, ale największą kością niezgody jest prowizja menedżerska. - Żądania są kosmiczne. Menedżer Budzińskiego chce dostać za przedłużenie umowy dwieście tysięcy złotych. W kategoriach ludzkich: jaką pracę wykonał ten człowiek, żeby dostać takie pieniądze? To psuje rynek. Moje pieniądze nie biorą się znikąd. Żebym miał dwieście tysięcy, grupa informatyków musiała ciężko pracować. I teraz ja, zamiast dać tym ludziom podwyżkę, mam dać menedżerowi Budzińskiego taką kwotę? Trzeba tak myśleć, bo inaczej społeczeństwo nam się rozjedzie. Jeśli zsumować pieniądze z pensji piłkarza, premii za podpis i prowizji menedżera, znajdziemy za ich równowartość godnego następcę Budzińskiego - twierdzi prezes krakowskiego klubu.

– Nie dogadaliśmy się co do warunków kontraktu. Na temat prowizji nawet nie rozmawialiśmy, więc słowa pana Filipiaka są sporym nadużyciem – krótko komentuje wypowiedź prezesa Pasów menedżer Budzińskiego.

Bardzo mało prawdopodobne jest także to, że w Cracovii zostanie na przyszły sezon Jaroslav Mihalik. Słowak jest ze Slavii Praga tylko wypożyczony. Krakowianie mają prawo pierwokupu skrzydłowego, ale raczej z niego nie skorzystają. - To ciężki temat, bo trzeba by za niego zapłacić osiemset tysięcy euro. Ja nie bardzo widzę w tej chwili sens wydawania za niego takich pieniędzy. Ale jest jeszcze pięć meczów, więc ma szansę zaistnieć. Bardzo bym chciał, by tak się stało, bo chcemy sprowadzać dobrych piłkarzy - zaznacza Filipiak. Pozostali zawodnicy, którym wygasają kontrakty, może spać spokojnie. - Złożyliśmy większości obietnicę, że jeśli się utrzymamy, odnowimy ich umowy - dodaje.

Od utrzymania w ekstraklasie zależy także przyszłość trenera Jacka Zielińskiego, którego kontrakt obowiązuje do 2019 roku. Przed miesiącem Filipiak mówił, że dostaje sporo ofert od innych trenerów i traktuje ich jako plan B. Teraz jednak stwierdził, że... nie mówił poważnie. - Mówiłem, że dostaję telefony i maile od potencjalnych trenerów i żartobliwie powiedziałem, że są dla mnie alternatywą. Nie jest tak, że sprowadzam kolejnych szkoleniowców na rozmowy. Trenerowi Zielińskiemu wyraźnie powiedziałem, że jeśli się utrzymamy, jego pozycja jest absolutnie niezagrożona.

Gdybyśmy się nie utrzymali, w co nie wierzę, wtedy zobaczymy. Ale tej opcji w klubie nie rozważamy - zapewnia. W przyszłym sezonie w krakowskim zespole mają też zostać młodzieżowi reprezentanci Polski Krzysztof Piątek i Paweł Jaroszyński oraz Damian Dąbrowski, powoływany do kadry Adama Nawałki. - Nie mamy za nich żadnych ofert - informuje prezes. Na poniedziałkowym meczu z Arką (2:0) był obecny Bartosz Kapustka z Leicester City, ale zdaniem Filipiaka jego powrót do Cracovii jest absolutnie niemożliwy.

Ekstraklasa.org
Onet logo
© 2018 Onet Holding sp. z o.o.