LOTTO Ekstraklasa: Cracovia odzyskała stopera

Piotr Malarczyk foto: Jakub Gruca / newspix.pl
5ae5b474-5a93-49c6-a133-2265f0926814 0

Piotr Malarczyk wraca do zdrowia po koszmarnej kontuzji, jakiej doznał w meczu z Piastem Gliwice. - Najgorsza była pierwsza noc po operacji. Potem przez długi okres nie mogłem podejmować żadnej aktywności fizycznej. Na szczęście teraz wszystko jest już w porządku - powiedział zawodnik Cracovii.

To była kontuzja rodem z ringu bokserskiego. Malarczyk starł się z Bartoszem Szeligą. – Upadając, zostałem trafiony piętą w twarz. Dobrze, że tak się skończyło, bo cios nieco wyżej oznaczałby problemy z okiem. Łuki brwiowe to jedno, ale w szatni od razu czułem, że coś jest nie tak także z nosem. Zaraz po powrocie Krakowa poszedłem na badania, które pokazały pełną skalę obrażeń – mówi Malarczyk.

Makabryczny opis

Lista obrażeń była długa. Złamany nos, rozbite łuki brwiowe, połamane kości twarzoczaszki. – Trudno mi nawet przytoczyć pełną diagnozę. Odłamał się kawałek oczodołu, kości nosowej i policzkowej – cały taki trójkąt z odłamkami. Nie było to takie straszne, jak brzmi. Najgorsza była pierwsza noc po operacji. Potem przez długi okres nie mogłem podejmować żadnej aktywności fizycznej. Na szczęście teraz wszystko jest już w porządku – mówi piłkarz. Jednak prawdziwa chwila grozy nastąpiła zaraz po zderzeniu. – Do oczu wpadło mi dużo piachu, więc przez dobrą chwilę nie mogłem ich nawet otworzyć. Czułem tylko, że po twarzy płynie mi krew – wspomina zawodnik.

W trakcie operacji wszczepiono mu płytki tytanowe, dzięki którym będzie... twardszy. – Nie ma potrzeby, by je wyjmować, tym bardziej że wiązałoby się to z kolejnym zabiegiem. Skoro dzięki nim kości mają być twardsze, no to dobrze. Przyda się dla bezpieczeństwa na boisku – dodaje Malarczyk.

Nie trzeba zmian

Teraz piłkarz wrócił już do zdrowia, w środę zagrał w meczu sparingowym z Garbarnią. To dobra informacja dla Cracovii, bo jesienią to właśnie on prezentował najwyższą formę spośród wszystkich środkowych obrońców. Po powrocie z Anglii szybko wywalczył mocną pozycję w składzie Pasów. Z gry wyeliminowała go dopiero kontuzja.

– Cieszy, że szybko wywalczyłem miejsce i zacząłem regularnie grać. To dla mnie największy plus tej jesieni – mówi. Ale dla Cracovii ta jesień udana nie była także ze względu na liczne zmiany w defensywie. Na co wpływ miała między innymi kontuzja Malarczyka. – Zmian było sporo, a dodatkowo ja, czy Tomek Brzyski, dołączyliśmy do zespołu już w trakcie rozgrywek. To też miało wpływ na zgranie. Generalnie latem dołączyło do zespołu bardzo wielu zawodników. Nie jest powiedziane, że każdy od razu się zaaklimatyzuje – mówi zawodnik.

Zimą takich transferowych szaleństw już nie będzie. Cracovia do tej pory pozyskała tylko jednego zawodnika. – Nie potrzebujemy na gwałt wzmocnień. Mamy dobry zespół i dość szeroką kadrę. Podtrzymuję opinię, że stać nas na to, by wiosną grać nie tylko efektywnie ale też efektownie – zapewnia Malarczyk.

Polecamy także:

Skomentuj jako pierwszy.

Wpisz komentarz

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo


Twój podpis
Pokaż Więcej
Ekstraklasa.org